Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do naszego życia. Korzystają z niej firmy, media, administracja, a także zwykli pracownicy. AI może przyspieszać pracę, analizować ogromne ilości danych, pomagać w przygotowywaniu dokumentów czy wyszukiwaniu informacji. Ostatnia głośna historia związana z promocją marki Polska pokazała jednak coś bardzo ważnego: sztuczna inteligencja jest tylko narzędziem. Odpowiedzialności człowieka zastąpić nie może.
Kontrowersje wywołał raport „Polaków portret własny”, związany z pracami nad budowaniem marki naszego kraju. W dokumencie znalazły się błędy i stwierdzenia, które szybko stały się przedmiotem publicznej krytyki. Można było z niego dowiedzieć się między innymi, że Katowice znajdują się w „północno-centralnej” części Polski. Pojawiły się również niewiarygodne informacje dotyczące znajomości języków obcych przez młodych Polaków. Autorka raportu przyznała, że podczas prac wykorzystywano narzędzia AI.
Sprawa stała się tym bardziej bulwersująca, że projekt był związany z publicznymi pieniędzmi. W mediach pojawiały się informacje o kwocie około 200 tys. zł przeznaczonej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki na badania związane z projektem. Sam resort podkreślał jednak, że przedmiotem umowy były badania, a nie przygotowanie zakwestionowanego raportu.
AI nie jest winna. Winny jest brak kontroli
Ta historia nie powinna prowadzić do prostego wniosku, że sztuczna inteligencja jest czymś złym. Wręcz przeciwnie – dobrze wykorzystywana może być niezwykle pomocnym narzędziem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek bezkrytycznie przyjmuje wygenerowaną treść, nie sprawdza faktów, źródeł i liczb, a następnie przedstawia ją jako profesjonalne opracowanie.
AI może przygotować projekt. AI może podpowiedzieć rozwiązanie. AI może przyspieszyć pracę. Ale za efekt końcowy zawsze powinien odpowiadać człowiek.
Szczególnie gdy chodzi o administrację państwową i wydawanie publicznych pieniędzy.
A przecież chodziło o wizerunek Polski
Cała sytuacja ma dodatkowo gorzki wymiar. Rząd zapowiadał stworzenie spójnego systemu promocji Polski i budowanie silnej marki naszego kraju. Premier Donald Tusk przedstawiał pod koniec lipca Barbarę Mróz-Gorgoń jako ekspertkę, która miała koordynować te działania. Niedługo później raport stał się przedmiotem ogólnopolskiej krytyki, a pełnomocniczka złożyła rezygnację.
Zamiast więc dyskusji o tym, jak skutecznie promować polską gospodarkę, przemysł, naukę, kulturę czy turystykę, otrzymaliśmy debatę o błędach wygenerowanych przy pomocy AI.
Pracownik musi odpowiadać za błędy. Państwo również
Z perspektywy pracowników sprawa rodzi jeszcze jedno pytanie.
Od zwykłego pracownika wymaga się rzetelności, sprawdzania dokumentów, przestrzegania procedur i ponoszenia odpowiedzialności za swoją pracę. Jeżeli popełni poważny błąd, nierzadko musi się z niego szczegółowo tłumaczyć.
Takich samych standardów mamy prawo oczekiwać od osób zarządzających publicznymi pieniędzmi.
Sztuczna inteligencja nie może być usprawiedliwieniem dla nierzetelności. Nie może również stawać się wygodnym sposobem na zastępowanie wiedzy, doświadczenia i odpowiedzialności pracowników.
Technologia powinna wspierać człowieka, a nie zwalniać go z myślenia.
I być może właśnie to jest najważniejsza lekcja z całej historii: przyszłość należy do ludzi, którzy potrafią korzystać ze sztucznej inteligencji – ale jednocześnie potrafią sprawdzić, czy przypadkiem nie przeniosła ona Katowic na północ Polski.
Marek Szczepanik
+ 48 32 757 23 35
Adres: Polska Grupa Górnicza
40-039 Katowice ul. Powstańców 28