Decyzja o odrzuceniu ustawy wdrażającej program SAFE wywołała w Polsce gorącą debatę. Zwolennicy programu przekonują, że to szansa na szybkie wzmocnienie europejskiej obronności, przeciwnicy ostrzegają natomiast przed wieloletnim zadłużeniem i ograniczeniem suwerenności w kluczowych obszarach bezpieczeństwa. Wśród krytyków projektu znalazł się także Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej struktury NSZZ Solidarność.
Przypomnijmy, że prezydent Karol Nawrocki ogłosił, iż nie podpisze ustawy wdrażającej unijny program SAFE. W jego ocenie proponowane rozwiązanie oznaczałoby zaciągnięcie ogromnego, wieloletniego kredytu w obcej walucie, który Polska spłacałaby nawet przez 45 lat. Według krytyków programu koszty odsetek mogłyby sięgnąć nawet 180 miliardów złotych.
– Nie jestem politykiem, ale patrząc na opinie ekspertów, takich jak prof. Piotrowski, prof. Modzelewski czy dr Bartoszewicz, trudno oprzeć się wrażeniu, że warunki programu SAFE przypominały nieco ofertę „Providenta” – mówi Kolorz.
Kredyt na bezpieczeństwo czy finansowa pułapka?
Zdaniem przewodniczącego śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” sprawa nie dotyczy wyłącznie wysokości długu, ale również długofalowych konsekwencji dla państwa.
Jeżeli przy bazowej kwocie około 200 miliardów złotych Polska miałaby ostatecznie oddać nawet 180 miliardów złotych samych odsetek, pojawia się pytanie: czy to jeszcze inwestycja w bezpieczeństwo, czy już finansowa pułapka rozłożona na pokolenia?
Kolorz podkreśla, że w przestrzeni publicznej rzadko mówi się o tym, skąd faktycznie pochodziłyby środki w ramach programu SAFE.
– To nie są pieniądze „z Brukseli”. W praktyce byłby to kredyt finansowany przez międzynarodowy system bankowy. Na takich mechanizmach zarabiają przede wszystkim największe instytucje finansowe Europy Zachodniej – twierdzi.
Obawy o ingerencję w funkcjonowanie armii
Związkowiec zwraca uwagę także na aspekt ustrojowy. W jego ocenie – w świetle opinii części ekspertów – program SAFE mógłby wprowadzać rozwiązania, które zbyt głęboko ingerowałyby w sposób funkcjonowania polskich sił zbrojnych.
– Jeśli rzeczywiście wiązałoby się to z ograniczeniem swobody decyzji państwa w sprawach obronności, pojawia się poważny problem konstytucyjny – podkreśla Kolorz.
Europa w cieniu wojny
Debata o SAFE nie odbywa się jednak w próżni. Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę podczas Russian invasion of Ukraine Europa znalazła się w zupełnie nowej rzeczywistości bezpieczeństwa. Państwa Unii Europejskiej zaczęły gwałtownie zwiększać wydatki na obronność, modernizować armie i inwestować w rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Jednocześnie w wielu europejskich stolicach rośnie przekonanie, że kontynent musi w większym stopniu wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, niezależnie od przyszłej polityki Stanów Zjednoczonych. Stąd pomysły na wspólne finansowanie produkcji uzbrojenia i tworzenie nowych instrumentów finansowych dla sektora obronnego.
Problem polega jednak na tym, że takie projekty – choć uzasadniane względami strategicznymi – często oznaczają również ogromne zobowiązania finansowe dla państw członkowskich.
Polska polityka kontra bezpieczeństwo
Zdaniem Kolorza najgorszym scenariuszem byłoby jednak sprowadzenie całej sprawy wyłącznie do kolejnego politycznego starcia.
– Gdyby nie plemienna wojna w polskiej polityce, przedstawiciele rządu i prezydenta powinni usiąść przy jednym stole i rozmawiać tak długo, aż znajdą rozwiązanie najlepsze dla Polski – mówi.
Jak podkreśla, nawet jeśli rząd spróbuje znaleźć sposób na obejście weta prezydenta, nie musi to automatycznie oznaczać kryzysu – pod warunkiem że wszystkie działania będą zgodne z prawem.
Bo w tej sprawie stawka jest znacznie większa niż bieżący spór polityczny. Chodzi o coś, co będzie odczuwalne przez dekady: bezpieczeństwo państwa i rachunek, który przyszłe pokolenia Polaków będą musiały zapłacić.
MASZ
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
+ 48 32 757 23 35
Adres: Polska Grupa Górnicza
40-039 Katowice ul. Powstańców 28