31 sierpnia 2026

Przed wyborami rząd odkrywa „szacunek dla górników”. Solidarność przypomina: bez protestów rozmów by nie było.

Ministerstwo Energii zapewnia dziś, że transformacja górnictwa ma być prowadzona „z poszanowaniem pracowników, mieszkańców i regionów”. To słowa, które brzmią dobrze. Problem w tym, że pracownicy górnictwa mają dobrą pamięć i doskonale pamiętają, jak wyglądała polityka rządu wobec branży jeszcze niedawno.

Trudno również nie zauważyć, że wraz ze zbliżaniem się kolejnego roku wyborczego język ministrów staje się zdecydowanie bardziej pojednawczy. Tam, gdzie wcześniej dominowały hasła przyspieszania transformacji, dekarbonizacji, ograniczania roli węgla i realizowania unijnej polityki klimatycznej, dziś coraz częściej pojawiają się słowa o dialogu, pracownikach, bezpieczeństwie energetycznym i odpowiedzialności za Śląsk.

Pytanie brzmi: skąd ta nagła zmiana tonu?

Przez długi czas górnicy słyszeli przede wszystkim, kiedy i jak ograniczać wydobycie

Pracownicy kopalń i spółek górniczych przez ostatnie lata obserwowali politykę, w której znacznie więcej uwagi poświęcano terminom transformacji i ograniczaniu wydobycia niż temu, co stanie się z ludźmi, ich rodzinami, miejscami pracy i całymi górniczymi miejscowościami.

Dla strony społecznej coraz bardziej oczywiste stawało się, że bez zdecydowanej reakcji kolejne decyzje dotyczące górnictwa mogą zapadać ponad głowami pracowników.

Dlatego Solidarność nie ograniczała się do pisania kolejnych stanowisk i apeli.

Wyszła na ulice.

20 maja 2026 roku tysiące członków i sympatyków NSZZ „Solidarność” przeszły ulicami Warszawy w ramach manifestacji „Razem dla Polski i Polaków”. Jednym z najważniejszych tematów protestu była unijna polityka klimatyczna, Zielony Ład oraz jego konsekwencje dla polskiego przemysłu, energetyki i górnictwa. W demonstracji uczestniczyli również licznie górnicy.

To nie był protest dla samego protestowania. Był to wyraźny sygnał dla rządzących, że pracownicy nie zgodzą się na transformację polegającą na zamykaniu zakładów, likwidacji miejsc pracy i przerzucaniu kosztów polityki klimatycznej na zwykłych obywateli.

W Katowicach również trzeba było protestować, aby zaczęły się rozmowy

Śląsk także pokazał, że cierpliwość pracowników ma swoje granice.

W przypadku PG Silesia dopiero determinacja protestujących górników i prowadzona pod ziemią akcja protestacyjna doprowadziły do wielogodzinnych rozmów w Katowicach z udziałem strony społecznej, Ministerstwa Energii i właściciela kopalni. 29 grudnia 2025 roku zawarto porozumienie obejmujące m.in. działania legislacyjne dotyczące osłon dla pracowników. Przedstawiciele „Solidarności” oceniali później wprost, że bez determinacji protestujących porozumienia by nie było.

Kiedy pojawiły się problemy z realizacją zawartych ustaleń, górnicy ponownie pikietowali przed siedzibą Ministerstwa Energii w Katowicach, gdzie w lutym 2026 roku odbywały się kolejne rozmowy.

Podobny mechanizm było widać w Polskiej Grupie Górniczej. W czerwcu 2026 roku związki zawodowe rozpoczęły protest okupacyjny w kopalni Ruda w związku ze sposobem planowanej alokacji pracowników Ruchu Bielszowice. Rządowy monitoring konfliktów społecznych odnotował zarówno protest, jak i wcześniejsze ogłoszenie pogotowia strajkowego w PGG. Po proteście zawarto porozumienie, które – jak podkreślali przedstawiciele Solidarności – dawało pracownikom większą podmiotowość i czas na podjęcie decyzji.

Najpierw presja, później dialog

Dlatego dzisiejszych zapewnień Ministerstwa Energii nie można oceniać w oderwaniu od wydarzeń ostatnich miesięcy.

Z perspektywy Solidarności trudno nie dostrzec prostego ciągu wydarzeń:

najpierw były niepokojące decyzje i brak wystarczającego dialogu, później protesty, manifestacje i presja strony społecznej, a dopiero potem coraz częstsze deklaracje o potrzebie rozmowy i poszanowaniu pracowników.

Nie twierdzimy, że każda zmiana stanowiska rządu wynika wyłącznie z protestów. Faktem jest jednak, że silna presja społeczna sprawiła, iż problemów górnictwa nie można już było ignorować, a przedstawiciele rządu musieli usiąść ze stroną społeczną do rozmów.

Dialogu nie otrzymaliśmy w prezencie. Trzeba było się o niego upomnieć.

I nagle przed wyborami górnik znów jest potrzebny

Dzisiaj Ministerstwo Energii mówi już o „poszanowaniu pracowników i regionów”, o bezpieczeństwie mieszkańców, przyszłości terenów pogórniczych i społecznych kosztach transformacji.

Bardzo dobrze.

Tylko że te argumenty Solidarność przedstawiała od dawna.

Dlatego mamy pełne prawo zapytać, dlaczego dopiero teraz są one tak wyraźnie dostrzegane przez przedstawicieli rządu. Czy jest to rzeczywista korekta wcześniejszej polityki, czy też politycy zaczynają przypominać sobie, że Śląsk, górnicy, ich rodziny i pracownicy przemysłu również mają głos wyborczy?

Perspektywa wyborów potrafi wyraźnie złagodzić język polityków. Jeszcze niedawno górnictwo często przedstawiano przede wszystkim jako problem do rozwiązania. Dzisiaj słyszymy, że górnicy zasługują na szacunek, regiony na ochronę, a transformacja ma być odpowiedzialna.

Dobrze, że ministrowie zaczynają mówić językiem, którym Solidarność mówi od lat. Szkoda tylko, że wcześniej trzeba było manifestacji, protestów i pogotowia strajkowego, aby ten głos został naprawdę usłyszany.

PGG potrzebuje decyzji, a nie przedwyborczych deklaracji

Dla pracowników Polskiej Grupy Górniczej najważniejsze będzie teraz nie to, co minister napisze w komunikacie prasowym, lecz jakie decyzje podejmie rząd wobec największej spółki węglowej w kraju.

Jeżeli deklaracja o transformacji „z poszanowaniem pracowników i regionów” ma mieć rzeczywistą wartość, musi oznaczać między innymi zapewnienie stabilnego finansowania PGG, przestrzeganie zawartych porozumień społecznych, przewidywalność zmian, ochronę miejsc pracy oraz zachowanie krajowego potencjału wydobywczego niezbędnego dla bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Nie można jednocześnie mówić o trosce o pracowników i prowadzić polityki, która pozostawia ich w ciągłej niepewności co do przyszłości zakładów pracy.

Nie można mówić o bezpieczeństwie energetycznym i jednocześnie likwidować krajowych zdolności wydobywczych szybciej, niż powstają stabilne źródła mogące je zastąpić.

Nie można wreszcie mówić o dialogu społecznym dopiero wtedy, kiedy górnicy wychodzą na ulice albo rozpoczynają protesty.

Solidarność będzie pamiętać również po wyborach

Dlatego dzisiejsze słowa ministra Motyki przyjmujemy do wiadomości.

Ale nie wystarczy nam już kolejny komunikat o „sprawiedliwej transformacji”.

Będziemy patrzeć na decyzje.

Będziemy przypominać o zobowiązaniach wobec PGG i całego sektora.

Będziemy bronić miejsc pracy i bezpieczeństwa energetycznego kraju.

A jeżeli będzie trzeba – ponownie będziemy głośno upominać się o pracowników.

Bo doświadczenie ostatnich miesięcy pokazało jedno:

kiedy Solidarność mówi spokojnie – można próbować jej nie słuchać.
Kiedy tysiące pracowników wychodzą na ulice Warszawy i Katowic – nagle pojawia się czas na dialog.

Dobrze więc, że rząd zaczyna mówić o szacunku dla górników i Śląska.

Teraz oczekujemy, że będzie pamiętał o tym także dzień po wyborach.

 

Marek Szczepanik
Przewodniczący Komisji Zakładowej
NSZZ „Solidarność” Pracowników Centrali PGG S.A.

 

Benefity: Warto być członkiem związku

Legitymacja elektroniczna i karta rabatowa Lotos

Klub PZU Pomoc dla NSZZ Solidarność

Imprezy, koncerty, rozrywka

Parki rozrywki

Sport i rekreacja

Wczasy i wypoczynek

Turystyka

Zobacz wszystkie Benefity

Kontakt

+ 48 32 757 23 35

Adres: Polska Grupa Górnicza

40-039 Katowice ul. Powstańców 28

Organizacja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Pracowników Centrali Polskiej Grupy Górniczej S.A.