Po środowym spotkaniu zespołu monitorującego realizację porozumienia zawartego w Przedsiębiorstwie Górniczym (PG) "Silesia" Sp. z o.o. 29 grudnia ubiegłego roku i tym, co spotkało pracowników zakładu, którym zarządca sądowy - wbrew wcześniejszym ustaleniom - wręczył wypowiedzenia z pracy, zakładowa "Solidarność" zapowiedziała przeprowadzenie pikiety. Protest odbędzie się 10 lutego (wtorek) przed bramą główną czechowickiej kopalni. Początek o godzinie 13.45.
- Domagamy się respektowania podpisanych ustaleń! Domagamy się szacunku dla pracowników! Domagamy się odpowiedzialności! - piszą związkowcy, zachęcając do udziału w planowanym wydarzeniu. - Wasza obecność ma znaczenie - razem jesteśmy silniejsi! (...) Nie bądźmy obojętni. Solidarność to nie hasło - to działanie! - podkreślają.
Zaostrzenie konfliktu ma związek z wydarzeniami, o których szeroko informowały media.
Przypomnijmy: w porozumieniu kończącym grudniowy strajk właściciel "Silesii" (Bumech) podtrzymał złożoną w trwającym postępowaniu restrukturyzacyjnym Spółki ofertę dzierżawy części przedsiębiorstwa oraz przejęcia wszystkich zatrudnionych tam pracowników na podstawie artykułu 231 Kodeksu pracy, a zarządca sądowy (pracodawca) oświadczył, że wobec zobowiązania właściciela, pracownikom nie będą wręczane wypowiedzenia umów o pracę - z zastrzeżeniem sytuacji, w której dzierżawa nie dojdzie do skutku.
Tymczasem 28 stycznia górników zaczęto zwalniać z pracy.
- Sprawa dotyczy 40-50 osób. (...) Część pracowników była wzywana do kierowników - czyli do swoich przełożonych - i tam, w asyście kogoś z działu kadr, otrzymywała wypowiedzenia. Część była zapraszana do pokoju 111 - pomieszczenia, gdzie, na co dzień odbieramy dokumenty, które przekazuje nam pracodawca. Ale zdarzały się też przypadki, kiedy wypowiedzenia wysyłano przesyłkami kurierskimi, do miejsc zamieszkania zwalnianych pracowników. Czasami wrzucano im je do skrzynek pocztowych, czasami przerzucano za płot, na trawnik - informował przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" PG "Silesia" Sp. z o.o. Grzegorz Babij. - Całą tę sprawę można powiązać z wcześniejszymi atakami na nasz związek. Podjęte działania są zemstą za przeprowadzony protest. Wśród pracowników z wypowiedzeniami mamy osoby, które stały na czele strajku. Choć porozumienie dawało jego uczestnikom gwarancje bezpieczeństwa, dziś łamie się ten zapis i to w sposób ordynarny - przekonywał.
W jego ocenie załogę zwyczajnie oszukano, na co wskazuje fakt, iż jedynym zrealizowanym punktem porozumienia z końca grudnia pozostaje... zakończenie podziemnego strajku.
Problem miał zostać poruszony 4 lutego, podczas spotkania z udziałem związków zawodowych, prezesa PG "Silesia" Sp. z o.o., zarządcy i właściciela kopalni oraz wiceministra energii Mariana Zmarzłego. Jego uczestnikom nie udało się jednak porozumieć. Według Grzegorza Babija winę ponosi pracodawca.
- On zaczął się bardzo motać, a największy argument, dlaczego nie realizuje tego porozumienia, był taki, że było późno, był zmęczony i nie wie, co podpisywał. (...) To jest skandal! - grzmiał przewodniczący podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą Ministerstwa Energii w Katowicach po zakończeniu rozmów. - Jak można negocjować coś, w takim gronie, przez te sześć, siedem godzin czy osiem nawet, no i tłumaczyć się dzisiaj, że "ja nie wiem, co podpisywałem"? (...) Mój przekaz jest jeden - oni doskonale wiedzieli, co podpisują. I doskonale wiedzieli, że tego nie będą realizować - stwierdził.
Dalszą część wypowiedzi poświęcił stanowisku "Solidarności".
- Żądamy respektowania porozumienia z 29 grudnia 2025 r. i wycofania wszystkich - wszystkich, zaznaczam - wypowiedzeń z pracy. (...) To jest żądanie główne - oświadczył.
Na koniec odniósł się do postawy reprezentującego rząd wiceministra Zmarzłego.
- Dla mnie była ona bardzo zadowalająca (...) - konkretne pytania i nacisk na ludzi, którzy nie realizują tego porozumienia. (...) Nie ma co się oszukiwać - strona rządowa też dostała, że tak powiem, w twarz, no bo jest stroną tego porozumienia - zwrócił uwagę.
Kilka minut później swój punkt widzenia na przebieg rozmów przedstawił sam wiceminister.
- Strona rządowa jest mediatorem i monitoruje cały czas stan realizacji porozumienia z 29 grudnia. (...) Dziś prezes PG "Silesia", zarządca oraz właściciel wypowiedzieli się na temat realizacji porozumienia, gdzie wskazano oczywiście przejęcie części zorganizowanej przedsiębiorstwa, ale nie wszystkich pracowników, tylko dobrą wolę przejęcia też części pracowników zorganizowanej części przedsiębiorstwa. Natomiast strona społeczna (...) kategorycznie zażądała powrotu do pracy zwolnionych pracowników oraz realizacji w stu procentach porozumienia z 29 grudnia, gdzie wszyscy pracownicy byliby przejęci przez Bumech, zgodnie z Kodeksem pracy, na paragraf 231. Tak że dzisiejsze rozmowy pozwoliły stronom na jasne przedstawienie własnego stanowiska. I w związku z tym, że nie ma wspólnego dojścia do porozumienia, wspólnego stanowiska strony społecznej i strony właściciela, Zarządu oraz zarządcy, wydałem apel (...) do strony społecznej o wspólne stanowisko - bo tam te stanowiska w związku z podpisaniem innego porozumienia są rozbieżne - oraz apel do Zarządu, właściciela i zarządcy o pójście jeszcze raz w stronę merytorycznej rozmowy, aby usiąść do stołu i wypracować wszystkie warunki realizacji porozumienia - mówił, zwracając się do dziennikarzy.
Nie mógł ukryć zaskoczenia podejściem właściciela i zarządcy PG "Silesia" do dokumentu, pod którym sami się podpisali.
- Generalnie, jeśli chodzi o realizację porozumienia, tam mówi się w ogóle o braku zwolnień jakichkolwiek, więc my apelujemy o realizację całego porozumienia. Nie ma mowy o wyciąganiu sankcji dyscyplinarnych w stosunku do osób strajkujących, nie było mowy o żadnych zwolnieniach - zauważył.
Kolejne spotkanie zespołu zaplanowano na 13 lutego.
+ 48 32 757 23 35
Adres: Polska Grupa Górnicza
40-039 Katowice ul. Powstańców 28