W Holandii powstał raport, którego wnioski uderzają w jeden z filarów tamtejszej polityki klimatycznej. Autorzy analizy twierdzą, że w przypadku zdecydowanej większości nowych paneli słonecznych czas potrzebny na „odrobienie” emisji CO2 związanej z ich produkcją i montażem może być dłuższy niż ich realna żywotność. Ministerstwo Gospodarki i Polityki Klimatycznej potwierdza, że zapoznało się z dokumentem, ale uznało jego wnioski za „niewystarczająco poparte powszechnie akceptowanymi dowodami naukowymi”.
Krytyczny raport o panelach słonecznych
Przygotowała go Public Buyers Group for Sustainable Solar Panels, czyli grupa skupiająca m.in. przedsiębiorstwa rządowe, gminy, zarządy gospodarki wodnej i przedsiębiorstwo energetyczne.
Od początku 2022 roku organizacja analizowała najważniejsze kwestie związane ze zrównoważeniem paneli słonecznych: ich żywotność, ślad węglowy, obecność toksycznych substancji oraz ryzyko wykorzystywania pracy przymusowej.
Celem raportu miało być zachęcenie instytucji do kupowania bardziej zrównoważonych paneli – m.in. bez PFAS, ołowiu i bez udziału pracy przymusowej Ujgurów.
Raport: Czas zwrotu emisji może przekraczać 25 lat
Najbardziej interesujący wniosek zawarty w raporcie dotyczy tzw. czasu zwrotu emisji CO2, czyli okresu potrzebnego na to, by panel dzięki produkcji energii zrekompensował emisje powstałe podczas jego wytworzenia i instalacji. Według raportu w przypadku około 95 proc. paneli zainstalowanych w Holandii w ciągu ostatnich trzech lat okres ten ma przekraczać 25 lat. Tymczasem realistyczna średnia żywotność paneli została oszacowana na 12–15 lat. W dokumencie zapisano:
Czas zwrotu emisji dwutlenku węgla (…) jest prawdopodobnie dłuższy niż oczekiwany okres eksploatacji. W konsekwencji panele te przyspieszą globalne ocieplenie.
Skąd mają brać się tak wysokie emisje?
Autorzy raportu wskazują przede wszystkim na sposób produkcji paneli. Według dokumentu praktycznie wszystkie panele wykorzystywane w Holandii są produkowane w Chinach z użyciem krzemowych ogniw słonecznych. Produkcja czystego krzemu wymaga dużych ilości energii, a sam proces wykorzystuje również pył węglowy. Raport wskazuje, że kolejne etapy, takie jak oczyszczanie i krystalizacja krzemu, także są bardzo energochłonne. Dodatkowo około 65 proc. energii elektrycznej w Chinach ma nadal pochodzić z elektrowni węglowych.
1440 kg CO2 na każdy kilowat mocy
Według wyliczeń przedstawionych w raporcie produkcja i instalacja paneli dachowych wiąże się z emisją około 1440 kg CO2 na każdy kilowat zainstalowanej mocy. Autorzy wyliczyli, że gdyby wszystkie 30 GW paneli działających w Holandii znajdowało się na dachach, ich produkcja i montaż oznaczałyby emisję 43,2 mln ton CO2. Instalacje naziemne i wodne mają mieć jeszcze większy ślad węglowy – według raportu o 50–80 proc. wyższy niż instalacje dachowe.
Problemem ma być też wyłączanie paneli
Raport zwraca uwagę także na coraz częstsze ograniczanie produkcji energii słonecznej z powodu nadpodaży prądu w sieci. Im częściej panele są wyłączane, tym mniej energii wytwarzają, a tym samym dłużej trwa „odrabianie” emisji powstałych podczas ich produkcji. W dokumencie pojawia się ostrzeżenie, że problem tzw. ograniczeń ma narastać w kolejnych latach.
Krytyczny raport „zniknął w szufladzie”
Według „De Andere Krant” dokument po przygotowaniu trafił do holenderskiego Ministerstwa Gospodarki i Polityki Klimatycznej, ale później nie został wykorzystany przy kształtowaniu polityki dotyczącej fotowoltaiki. Raport „zniknął w szufladzie” ministerstwa, a jego treść nie została szerzej nagłośniona.
Ministerstwo podkreśliło jednocześnie, że ślad węglowy paneli słonecznych jest uwzględniany w polityce państwa. Od tego roku program SDE++ ma zawierać wymagania dotyczące maksymalnego śladu węglowego paneli słonecznych.
Źródło: PAP/opracowanie własne
+ 48 32 757 23 35
Adres: Polska Grupa Górnicza
40-039 Katowice ul. Powstańców 28