Przyjęty przez rząd Krajowy plan w dziedzinie energii i klimatu (KPEiK) nie przeszedł znaczącej przebudowy względem wersji z grudnia 2025 roku. Pewnych korekt nie brakuje, nawet w warstwie językowej. Kierunek pozostał ten sam, ale widać też pewne znaki czasów, ponieważ w dokumencie strategicznym są nawet wzmianki o local content. Eksperci przyznają z kolei zgodnie: dobrze, że dokument w ogóle powstał.
Po blisko dwóch latach opóźnienia, jest szansa na szczęśliwy finał i ukończenie sprawy KPEiK Lech Muszyński / PAP
W ramach Krajowego planu w dziedzinie energii i klimatu (KPEiK) powstają dwa warianty, tzw. ambitny, zakładający przyspieszoną transformację energetyki (ang. With Additional Measures, WAM) i bazowy, obejmujący prognozy odnoszące się do bieżących planów i działań państwa (ang. With Existing Measures, WEM). Rząd nie precyzuje, który wybrał, przedstawia oba Komisji Europejskiej (już do niej trafiły).
Ministerstwo Energii, kiedy pokazywało projekt aktualizacji KPEiK w grudniu 2025 roku, nazywało scenariusz WEM "scenariuszem zrównoważonej transformacji". Teraz, w najnowszym dokumencie, nazywa go "scenariuszem referencyjnym".
Mała, acz wymowna zmiana, bo po przeniesieniu prac nad KPEiK z Ministerstwa Klimatu i Środowiska do resortu energii, zarzucano, że trudno nazywać ten scenariusz wytyczającym zrównoważoną transformację. W końcu obejmował utrzymanie spraw bez większych zmian i korekt.
Korekty dla OZE
Nieznacznie zmieniono prognozę dla morskiej energetyki wiatrowej, do 17,9 GW w 2040 roku. Wcześniej szacowano, że powstanie około 16 GW. Ta korekta zaowocowała zmianą całkowitej, prognozowanej mocy zainstalowanej w systemie w 2040 roku do 156 GW. Większych zmian w wyliczeniach dla mocy w fotowoltaice (43 GW w 2040 roku) i lądowej energetyce wiatrowej (28,8 GW w 2040 roku i 16 GW w 2030 roku) nie było. Przewidziano rozwój 5,9 GW mocy w atomie (także bez zmian).
Zdecydowanie większe korekty widać, gdy porównuje się KPEiK z czerwca 2026 roku z jego poprzednią wersją, którą zaprezentowało latem 2025 roku MKiŚ. W rozmowie z WNP zwraca na to uwagę Maciej Lipiński, analityk ds. polityki klimatyczno-energetycznej w Instytucie Reform.
– W opublikowanej wersji KPEiK niekorzystną zmianę stanowi spadek ambicji w rozwoju odnawialnych źródeł energii do 2040 roku – udział OZE w tej perspektywie obniżono o 10 punktów procentowych do 69 proc. względem poprzedniej wersji MKiŚ z 2025 r. To sygnał odwrotu od części założeń transformacji – mówi ekspert.
Czas na wykonanie
Michał Hetmański, prezes Instratu, widzi natomiast jasny punkt w KPEiK, ale dla energetyki wiatrowej na lądzie. W jego ocenie brak modyfikacji prognoz dla onshore wind może być sygnałem, że coś się zmieni dla tego sektora.
– Rząd potwierdził chęć realizacji celu, by w kraju było 16 GW mocy zainstalowanych w onshore wind w 2030 roku. Po ostatnich latach stagnacji jest szansa, że wiatraki w końcu ruszą – mówi. Dodaje jednak, że teraz ruch pozostaje po stronie rządu, bo wpisanie czegoś w dokumenty nie wystarczy.
– Ważniejsze od wizji jest wykonanie. Teraz czas na ruch wojska i Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska, aby pomóc w realizacji tego celu – ocenia Hetmański. Nawiązał tym samym do deklaracji szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który zapowiedział, że wojsko będzie mniej restrykcyjnie podchodzić do inwestycji wiatrowych. W przypadku RDOŚ chodzi z kolei o dłużące się decyzje administracyjne dla kolejnych projektów wiatrowych.
Coalexit w Polsce
To właśnie na OZE, magazynach energii (5,9 GW mocy w 2030 i 19,1 GW w 2040) i atomie ma opierać się system elektroenergetyczny kraju w przyszłości. Spychać będą przy tym coraz bardziej na margines węgiel, którego będzie stopniowo ubywać. W wersji WAM w 2040 roku przewidziano 4,6 GW mocy zainstalowanej w elektrowniach węglowych i to wyłącznie w węglu kamiennym.
Takie przewidywania może nie przekreślają przyszłości Elektrowni Turów, ale jasno dają do zrozumienia, jaki kierunek został obrany przez polskie władze. W 2030 roku mocy w węglu ma być jeszcze 18,8 GW. Za lwią część tej wartości odpowiada Elektrownia Bełchatów (w połowie lat 30. XXI w. przestanie działać w wyniku wyczerpania się okolicznych złóż węgla brunatnego).
Tym procesom towarzyszyć będzie spadek popytu na węgiel energetyczny. W scenariuszu WEM w 2030 roku wynosi on maksymalnie 28 mln ton, w WAM – 19 mln ton. Już w 2030 roku możliwe jest doprowadzenie do sytuacji, w której – w scenariuszu WAM – węgiel stanowić będzie mniej niż 1/3 krajowej generacji energii elektrycznej.
Dodatkowo w ogrzewnictwie do 2040 roku ma zniknąć węgiel – oznaczałoby to całkowity odwrót od węgla w domach itd.
Więcej gazu i poszukiwanie local contentu
Miejsce węgla, zarówno w elektroenergetyce, jak i ciepłownictwie ma zająć gaz. Niebieskie paliwo w 2030 roku ma osiągnąć maksimum – wówczas krajowe zapotrzebowanie wyniesie rekordowe 24,7 mld m3 (WAM) lub 23,6 mld m3 (WEM). Później ma stopniowo spadać, do 13,6 mld m3 (WAM) lub 19,3 mld m3.
WP
+ 48 32 757 23 35
Adres: Polska Grupa Górnicza
40-039 Katowice ul. Powstańców 28