Zbigniew Kuźmiuk, poseł na Sejm RP
Dr nauk ekonomicznych, poseł Prawa i Sprawiedliwości, poseł do PE w latach 2004-2009, wcześniej marszałek województwa mazowieckiego, radny województwa mazowieckiego, minister-szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, wojewoda radomski, nauczyciel akademicki
Z jakiś bliżej nieznanych powodów mamy do czynienia z wyraźnym spowolnieniem, a być może nawet załamaniem dochodów budżetowych, co przy stałym comiesięcznym poziomie wydatków, powoduje, że deficyt budżetowy gwałtownie rośnie. Dzieje się to w sytuacji wysokiego, jak na warunki unijne, wzrostu gospodarczego – alarmuje ekonomista dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS w komentarzu na portalu wPolityce.pl.
Od ostatniego poniedziałku po komunikacie Ministerstwa Finansów, że zaledwie po dwóch miesiącach tego roku w budżecie państwa mamy blisko 50 mld zł deficytu, w internecie zawrzało. Przytaczano dane z ostatnich ponad 30 lat, z których jednoznacznie wynika, że nigdy po roku 1990, taka sytuacja nie miała miejsca, aby zaledwie po 2 miesiącach roku budżetowego, deficyt budżetowy, był aż tak wysoki - zaznacza Zbigniew Kuźmiuk na portalu wPolityce.pl. .
Co więcej, mimo tego, że deficyt po dwóch miesiącach jest najwyższy od ponad 30 lat, to okazuje się, że i tak jest on mocno zaniżony, ze względu na kreatywną księgowość prowadzoną przez ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Na to, że resort ją prowadzi, wskazują mocno zróżnicowane wpływy z podatku VAT, który przecież stanowi aż ponad 50 proc. wszystkich dochodów budżetowych i prawie 60 proc. dochodów podatkowych.
Zaledwie po trzech dniach od tego komunikatu Ministerstwa Finansów obrazującego stan budżetu państwa na koniec lutego, pojawiły się nieoficjalne informacje, że już w połowie marca, deficyt budżetowy przekroczył już 80 mld zł.
Zagadka załamania się dochodów budżetu
Wynika z tego, że z jakiś bliżej nieznanych powodów mamy do czynienia z wyraźnym spowolnieniem, a być może nawet załamaniem dochodów budżetowych, co przy stałym comiesięcznym poziomie wydatków, powoduje, że deficyt budżetowy gwałtownie rośnie. Dzieje się to w sytuacji wysokiego, jak na warunki unijne, wzrostu gospodarczego, który w ustawie budżetowej został zapisany na poziomie 3,9 proc. PKB, a jak wiadomo głównym motorem tego wzrostu jest konsumpcja, zresztą w Polsce wyjątkowo wysoko opodatkowana - wskazuje autor komentarza.
Minister Domański od dłuższego czasu robi dobrą minę do złej gry, w Sejmie bywa tylko przy rozpoczęciu debaty budżetowej i przy okazji rozliczenia wykonania budżetu za rok poprzedni, ale ogranicza się do odczytania swojego wystąpienia z kartki i w debatach nie uczestniczy. Nigdy nie odpowiedział na po wielokroć zadawane mu pytania, co się dzieje z dochodami podatkowymi w sytuacji przyzwoitego wzrostu gospodarczego - zastanawia się Zbigniew Kuźmiuk w komentarzu na wPolityce.pl.
Dlaczego minister finansów potrzebuje na gwałt pieniędzy z SAFE?
Jeżeli informacje o 80 mld zł deficytu budżetowego w połowie marca, się potwierdzą, to tempo jego przyrostu wskazuje, że na koniec marca, a więc po I kwartale, deficyt przekroczy 100 mld zł i jasne będzie, że całorocznego deficytu i tak ustalonego na astronomicznie wysokim poziomie 272 mld zł, nie da się utrzymać i trzeba będzie nowelizować ustawę budżetową.
Ta dramatycznie pogarszająca się sytuacja budżetu państwa, przynajmniej częściowo tłumaczy, wręcz obcesowe domaganie się przez ministra Domańskiego, podpisania przez prezydenta Nawrockiego, ustawy dotyczącej pożyczki SAFE, w której jest przewidziana 15 proc. zaliczka wypłacana już w kwietniu tego roku. Dla Polski to kwota ok 6,5 mld euro, a więc blisko 28 mld zł i te pieniądze, jak powietrze, są potrzebne ministrowi Domańskiemu, aby przynajmniej przez parę miesięcy, zapewniły mu płynność budżetu państwa - zdumiewa się autor komentarza.
Czy premier Tusk i minister Domański panują jeszcze nad sytuacja finansową państwa? / autor: Fratria / AW x 2 + AS
wGospodarce
+ 48 32 757 23 35
Adres: Polska Grupa Górnicza
40-039 Katowice ul. Powstańców 28