Liczebność załogi wchodzącego w skład Polskiej Grupy Górniczej SA (PGG) Zakładu Remontowo-Produkcyjnego (ZRP) systematycznie spada, ale nie wskutek odejść naturalnych. Pracownicy są przenoszeni do kopalń Spółki, co negatywnie wpływa na sytuację ZRP i stawia pod znakiem zapytania jego dalsze funkcjonowanie - alarmuje "Solidarność". O zagrożenia płynące z polityki zatrudnieniowej prowadzonej przez PGG w odniesieniu do Zakładu pytamy przewodniczącego NSZZ "Solidarność" ZRP Tomasza Klisza.
Solidarność Górnicza: - Na początek wyjaśnijmy, jaką rolę w strukturach PGG odgrywa Zakład Remontowo-Produkcyjny?
Tomasz Klisz, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" ZRP: - ZRP jako zakład specjalistyczny zajmuje się głównie produkcją, modernizacją i remontami obudów zmechanizowanych, produkcją tras kolejek podwieszanych, przenośników zgrzebłowych oraz urządzeń z segmentu hydrauliki siłowej.
SG: - Jak przeniesienia pracowników do innych jednostek organizacyjnych PGG wpływają na funkcjonowanie ZRP? I jak taką politykę zatrudnieniową ocenia "Solidarność"?
TK: - To są decyzje, których nie rozumiemy i które w sposób jawny szkodzą Zakładowi Remontowo-Produkcyjnemu poprzez osłabianie naszych mocy produkcyjnych. Jeszcze 1 marca ZRP zatrudniał 630 osób, a 13 kwietnia - już tylko 550. Towarzyszy temu fałszywa narracja ze strony części dyrektorów z PGG, którzy raportują, że w tym i w przyszłym roku ZRP ma zlecenia na 500 obudów zmechanizowanych, co jest całkowitą nieprawdą. Od razu wyjaśniam - mamy zlecenia na 700 obudów, finalnie jednak może się okazać, iż będzie ich nawet 800. Oprócz tego budujemy przenośniki zgrzebłowe oraz - o czym warto wspomnieć - nową obudowę do KWK "Mysłowice-Wesoła", a to pochłania dodatkowe roboczogodziny. I w takiej sytuacji pozbawia się nas pracowników. Pytam, czemu takie działania mają służyć lub też raczej - komu mogą służyć? Oby się nie skończyło tak, że notowane przez ZRP obroty na poziomie 280 milionów złotych zostaną "wytransferowane" do firm "zaprzyjaźnionych". Zwłaszcza w kontekście trudnej sytuacji całej PGG mam duże wątpliwości, czy pozbawianie się potencjalnych oszczędności nie jest działaniem na szkodę firmy.
SG: - Opisane przesunięcia kadrowe muszą mieć chyba jakieś oficjalne uzasadnienie...
TK: - Uzasadnia się to na przykład tym, że w jednej z kopalń PGG nie ma odpowiedniego obłożenia na przeróbce mechanicznej węgla. Następnie 15 pracowników ZRP ląduje przy workowaniu węgla - wykwalifikowani fachowcy workują węgiel, zamiast pracować przy produkcji obudów czy innych skomplikowanych maszyn. Kompletny absurd. Rozumiem, że PGG żyje ze sprzedaży węgla i musi korzystać z okazji, by ten węgiel sprzedać, jeśli są chętni, aby go kupić, nie zwalnia to jednak kierownictwa z odpowiedzialnego zarządzania posiadanymi siłami. Najwyraźniej ZRP próbuje się zlikwidować "po cichu". Takie odnoszę wrażenie, bo podczas rozmów z przedstawicielami Zarządu PGG ani razu nie otrzymałem zapewnienia, że na dotychczasowych przesunięciach się skończy. Przestrzegałbym przed taką polityką na dłuższą metę, bo nie jest tak, że wysokiej klasy specjalistów, których się od nas przenosi, można potem zastąpić byle kim. Po pewnym czasie trudno będzie odbudować unikalne kompetencje zawodowe posiadane przez pracowników ZRP.
SG: - Kiedy pojawiły się pierwsze alokacje, jaka dokładnie jest ich skala i czy o tym, że nastąpią, poinformowano związki zawodowe?
TK: - Przeniesienia niewielkich grup pracowników do innych jednostek organizacyjnych Spółki ruszyły na początku marca. Były dla nas całkowitym zaskoczeniem. Wtedy z ZRP zabrano 19 pracowników. Teraz - kolejnych 15. Cięcia dotknęły administrację, bo zlikwidowano Dział Zamówień i Przetargów. Poza tym 20 osób skorzystało z odpraw jednorazowych, wkrótce 16 odejdzie na emerytury... To ile nas zostanie? 450? A mamy realizować zadania, do których potrzeba 600 ludzi. Uwzględniając absencje z rozmaitych przyczyn, które zawsze się zdarzają, nie będziemy w stanie tego zrobić. Rozpowszechniane są przy tym nieprawdziwe informacje o stanie liczebnym załogi. Nie tak dawno jeden z prezesów w wywiadzie radiowym oświadczył, że ZRP zatrudnia 700 osób, choć było nas wtedy znacznie mniej.
SG: - O Zakładzie Remontowo-Produkcyjnym mówiło się ostatnio głównie w kontekście pozyskania 50-letniej koncesji na produkcję wojskową. "W halach ZRP możliwe będzie np. spawanie kabin opancerzonych, udział w produkcji mostów towarzyszących czy wytwarzanie innych części i podzespołów dla szeroko rozumianego przemysłu obronnego" - informowała Polska Agencja Prasowa. Co to oznacza dla pracowników Zakładu?
TK: - Na razie niewiele. Myślę, że medialny szum wokół potencjalnego powierzenia nam zadań z sektora zbrojeniowego należy weryfikować przez opisaną chwilę wcześniej politykę zatrudnieniową. Trzeba zadać sobie pytanie - jak to wszystko ma funkcjonować, jeśli ZRP przy zatrudnieniu na poziomie 500 osób, mając swoje zobowiązania wobec kopalń, otrzyma do realizacji dodatkowe projekty? Nie ma fizycznej możliwości, abyśmy się byli w stanie z wszystkiego wywiązać, nawet gdybyśmy chcieli obłożyć trzy zmiany. Maszyny kupione za grube miliony staną się bezużyteczne, bo nie będzie miał kto pracować na drugiej czy trzeciej zmianie. Mogę sobie wyobrazić, że wtedy do mediów pójdzie narracja, jacy to jesteśmy nieudolni, drodzy, nierzetelni, bo nie realizujemy kontraktów. Od czasu do czasu można takie rzeczy usłyszeć już teraz. Być może rozpowszechniają je firmy zewnętrzne, licząc na przejęcie kontraktów ZRP.
SG: - Podsumowując, jakie działania zamierza podjąć "Solidarność", aby zapobiec dalszym przeniesieniom pracowników ZRP do innych jednostek organizacyjnych Spółki?
TK: - Złożyliśmy pismo z wnioskiem o pilne spotkanie do Zarządu Spółki odnośnie przyszłości Zakładu. Tę sprawę trzeba rozwiązać jak najszybciej. ZRP stanowi ogromny potencjał. Przez ostatnie lata zostaliśmy znacząco doinwestowani. Posiadamy nowoczesne maszyny, dzięki którym możemy realizować zamówienia składane przez kopalnie. Jako załoga liczyliśmy na to, że stabilne zatrudnienie na poziomie 630-640 osób będzie stale utrzymywane. Wtedy bylibyśmy w stanie obłożyć wszystkie trzy zmiany i w pełni wykorzystać posiadany przez nas sprzęt. Bo w tej chwili wygląda to mało logicznie - z jednej strony kreśli się wizje "świetlanej przyszłości" ZRP w kooperacji ze "zbrojeniówką", z drugiej zaś zabiera ludzi i przenosi gdzie indziej, czemu stanowczo się sprzeciwiamy!
SG: - Dziękujemy za rozmowę.
rozmawiał: MJ
+ 48 32 757 23 35
Adres: Polska Grupa Górnicza
40-039 Katowice ul. Powstańców 28