13 stycznia 2026

Auta spalinowe? Tak, ale tylko dla bogatych.

Komisja Europejska zaproponowała złagodzenie zakazu sprzedaży samochodów spalinowych na terenie UE od 2035 roku. Nie oznacza to jednak zmiany polityki, która rujnuje europejski przemysł motoryzacyjny. Nowy pomysł Brukseli spowoduje, że samochody z tradycyjnymi silnikami będą dostępne tylko dla najbogatszych.

16 grudnia Komisja Europejska ogłosiła „pakiet motoryzacyjny”, czyli zestaw rozwiązań, które mają rzekomo wesprzeć pogrążoną w głębokim kryzysie branżę motoryzacyjną. Jednym z najważniejszych elementów pakietu jest zniesienie całkowitego zakazu sprzedaży aut z silnikami spalinowymi od 2035 roku. Zamiast tego producenci samochodów maja osiągnąć cel redukcji emisji „z rury wydechowej” o 90 proc. – natomiast pozostałe 10 proc. emisji będzie musiało zostać zrekompensowane dzięki wykorzystaniu stali niskoemisyjnej produkowanej w Unii lub e-paliw i biopaliw – napisano w komunikacie UE.

Po komunikacie KE w mediach zaroiło się od nagłówków sugerujących, że Bruksela wycofuje się z przymusowej elektryfikacji transportu samochodowego, czyli powszechnie krytykowanego pomysłu, który stanowi główną przyczynę zapaści w europejskim przemyśle motoryzacyjnym. Tak naprawdę jednak entuzjazm ten jest całkowicie bezpodstawny. Bruksela zamierza kontynuować kurs na „zieloną rewolucję” w motoryzacji, a proponowane zmiany nie mają większego znaczenia.

Ustępstwo Komisji Europejskiej nie spowoduje, że auta z tradycyjnymi silnikami nadal będą dostępne dla zwykłych zjadaczy chleba. To raczej ukłon dla producentów i nabywców samochodów klasy premium, takich jak Porsche, Mercedes, czy BMW. Pogląd ten podzielił m.in. niemiecki analityk branży motoryzacyjnej Matthias Schmidt na łamach New York Timesa. Ekspert wskazał, że najbogatsi klienci są bardziej zainteresowani samochodami z tradycyjnymi silnikami, „tak jak miłośnicy luksusowych szwajcarskich zegarków są zainteresowani modelami mechanicznymi, a nie cyfrowymi. W samochodach najwyższej klasy silnik spalinowy ma swój urok.”. Innymi słowy auta spalinowe maja stać się luksusem dla milionerów, a reszcie społeczeństwa narzucone zostaną drogie i niepraktyczne elektryki.

Ważny jest tutaj jeszcze jeden aspekt. Nowa propozycja Brukseli ma stanowić wsparcie dla produkowanej w Europie „zielonej stali” oraz paliw syntetycznych. Tzw. e-paliwa są nawet dziesięciokrotnie droższe od zwykłej benzyny. Cena niskoemisyjnej stali, produkowanej z wykorzystaniem technologii wodorowych również jest całkowicie nieopłacalna. Właśnie ze względu na wysokie koszty w ostatnich miesiącach kolejne koncerny stalowe w Europie wycofywały się z projektów budowy tego typu instalacji. W czerwcu ArcelorMittal porzucił inwestycje w „zieloną stal” w zakładach w Bremie i Eisenhüttenstadt, pomimo faktu, że miał otrzymać publiczne wsparcie na ich realizację w wysokości 1,3 mld euro. Kilka tygodni później Thyssenkrupp ogłosił anulowanie lub odsunięcie w czasie inwestycji wodorowych w Duisburgu i Salzgitter.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że rozwiązanie reklamowane przez Komisję Europejską jako wsparcie dla przemysłu motoryzacyjnego, w rzeczywistości stanowi próbę sztucznego reanimowania administracyjnymi regulacjami kolejnych zielonych technologii, które realiach wolnego rynku nie mają racji bytu.

„Pakiet motoryzacyjny” musi zostać zaakceptowany przez kraje członkowskie oraz Parlament Europejski. Pozostaje mieć nadzieje, że pod naciskiem walczącego o przetrwanie przemysłu samochodowego uda się wprowadzić rzeczywiste, a nie pozorowane zmiany w unijnej polityce.

Ogłaszając nowe propozycje KE dla branży samochodowej, Ursula von der Leyen podkreśliła, że Europa ma zamiar pozostać „liderem globalnej czystej transformacji”. Frazes ten jest całkowicie oderwany od rzeczywistości.

Po pierwsze, nikt Europy za lidera, tym bardziej globalnego, nie uważa poza nią samą. Reszta świata ani myśli podążać za klimatycznymi szaleństwami Brukseli. Po drugie, nazwać transformacją proces, w którym jedna z najsilniejszych branż europejskiej gospodarki, jaką od dziesięcioleci była motoryzacja, zwija się w zastraszającym tempie, a w zamian nie powstaje nic innego.

Tymczasem do tego właśnie prowadzą kolejne pomysły Brukseli dotyczące przemysłu samochodowego. W grudniu Volkwagen zakończył produkcję samochodów w swojej fabryce w Dreźnie. To pierwsza w 88-letniej historii koncernu likwidacja zakładu produkcyjnego w Niemczech. Z kolei, jak wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych CLEPA, tylko w ubiegłym roku w tej branży zlikwidowano 54 tys. miejsc pracy.

łk
źródło foto: freepik.com

 

 

Benefity: Warto być członkiem związku

Legitymacja elektroniczna i karta rabatowa Lotos

Klub PZU Pomoc dla NSZZ Solidarność

Imprezy, koncerty, rozrywka

Parki rozrywki

Sport i rekreacja

Wczasy i wypoczynek

Turystyka

Zobacz wszystkie Benefity

Kontakt

+ 48 32 757 23 35

Adres: Polska Grupa Górnicza

40-039 Katowice ul. Powstańców 28

Organizacja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Pracowników Centrali Polskiej Grupy Górniczej S.A.